Smocze jajo

Mieczysław Czuma
Mieczysław Czuma

Sentymentalnie…

Ale się porobiło. Nauczyliśmy się być wobec siebie bliscy, ale zdalnie. Pomagamy sobie, ale bezobjawowo. A przyjdzie nam może jeszcze i w nosie dłubać zdalnie. Pewnie i rządzić nami będą ludzie mądrzy i uczciwi, ale bezobjawowo. Szekspir by tego nie wymyślił.

W tym meblowanym po nowemu i mało przyjaznym świecie zaczyna mnie dopadać bezdennie głęboki sentymentalizm. Powracam do zapisanych w pamięci niegdysiejszych czasów staroświeckich. Kiedy cnotą była umiejętność skrzykiwania się, kiedy gromadziliśmy się w stada i poddawali rozkoszom zbiorowego szaleństwa. Pamiętam takie sceny z czasów swojego redaktorowania w „Przekroju”.

Co za czasy, komu się to podoba? Dookoła albo ozdrowieńcy, albo zaszczepieńcy, albo tacy, co to ani tacy, ani tacy, pogubieni poplątańcy. A mnie się wciąż marzą wielkogabarytowe balangi bez maseczek.

Po stanie wojennym, a potem zmianie ustroju nastąpił ogólnonarodowy galop do kapitalizmu. Przekręty bankowe, piramidy finansowe stały się najcenniejszym medialnym towarem. „Przekrojowi” było z tym nie po drodze. Tygodnikowi obcy był też harmider polityczny, nie pociągało go tropienie obyczajowych skandali. Pismo znalazło się jakby na uboczu. W nim było wewnętrzne ciepełko, przekorna autoironia, dystans do tego, co na wierzchu. A nagle czytelnicze gusty i upodobania się odmieniły. Magazynowi trzeba było stworzyć jeszcze jedną, jednak do tej pory nieznaną gębę. Narodziły się więc wielotysięczne imprezy plenerowe (teraz mówi się o tym „happeningi”), które stanowić miały łakomy kąsek dla wszystkich możliwych mediów. A poprzez szerokie nagłośnienie odziewać sławą organizatora.

W 1996 roku Warszawa obwieściła światu 400-lecie swojego ustolicznienia. W odpowiedzi na to w Hawełce, przy suto zastawionych stołach, zawiązała się Tajna Rada mająca zapobiegać ewentualnym próbom odmieniania biegu historii. Na wieży mariackiej Sikorowski odśpiewał swój głośny przebój o tym, aby z powrotem już nigdy, ale to nigdy nie przenosić. Na wypadek skutków ewentualnego powrotu stołeczności ubezpieczono miasto polisą bankową na zebraną do czapki krakowskiej kwotą 35 zł, 51 gr i 31 austriackich szylingów. Z zakola Wisły pod Wawelem spławiona została do mazowieckiej stołeczności okazała butelka z przyjętymi postanowieniami.

Do rozjubileuszowanej stolicy wyruszył specjalny pociąg z kilkusetosobową załogą na pokładzie (bracia kurkowi, żupnicy wieliccy, chętni do zabawy wszelkiego sortu nieumundurowani cywile). Prezydent Warszawy obdarowany został tortem wyobrażającym przekrój Pałacu Kultury i Nauki. Zaraz potem z najwyższego piętra prawdziwego Pałacu odegrany został na skrzypcach dedykowany jubilatom hejnał na melodię zapożyczoną z Wesela – „Miałeś chamie złoty róg”. Na placu Zamkowym nieprzeliczone rzesze gapiów oglądały jak Zygmunt III Waza ubierany był w czerwoną rogatywkę z pawimi piórami. Z wysokiego podnośnika miałem okazję szepnąć królowi do ucha, aby nie próbował wracać na Wawel.

W roku 1998, w wyniku reformy administracyjnej, powiat miechowski powrócił z powrotem do Małopolski. Wyzwoleniu Racławic z niewoli kieleckiej trzeba było dać należytą oprawę. Na wypełniony po brzegi Rynek Główny przybyła z odzyskanych ziem odziana w krakowskie sukmany banderia z kosami postawionymi na sztorc. Swojaków witano chlebem, solą i muzyką. Z estrady padały słowa zabawne i przekornie złośliwe o prześladowaniach jakie trzeba było znosić pod zaborami. W cieniu Gór Świętokrzyskich nie wolno było więc tańczyć krakowiaka, słuchać hejnału, obowiązywał zakaz hodowli pawi. Kiedy z telewizji usłyszała o tym cała Polska, w Kielcach podjęto kroki odwetowe. Przez długie tygodnie nie było tam sprzedaży „Przekroju”. A było jeszcze świętowanie stulecia kolejowego połączenia Zakopanego z resztą świata, była 633. rocznica uczty u Wierzynka. I nie tylko.

Sentymentalizm nie zna granic, to, co tu przypominam, to prawie już starożytność. Teraz dookoła albo ozdrowieńcy, albo zaszczepieńcy, albo tacy, co to ani tacy, ani tacy, pogubieni poplątańcy. A mnie się wciąż marzą wielkogabarytowe balangi bez maseczek. Przemielono już mój pesel w ogólnonarodowym banku danych, dostałem esemesa z sieci e-Zdrowie, mam już termin zaszczepienia. Pożyjemy, zobaczymy, może już nie wszystko będzie online.

Miesięcznik Kraków, marzec 2021 Tekst z miesięcznika „Kraków”, marzec 2021.

Miesięcznik do nabycia w prenumeracie, dobrych księgarniach i najszybciej na ebookpoint.pl