Rano Kraków pachniał kawą. Ten zapach rozprzestrzeniał się po całym śródmieściu, zwłaszcza gdy lekki wiaterek zawiewał od południowego wschodu. W nocy na Kazimierzu palono kawę w licznych tu żydowskich palarniach. Kraków miał zawsze w kawiarniach dobrą kawę, bo ze świeżego „upału”.
Edward Juszczyk: Piękna przygoda w moim Krakowie