żarówka - ikona

Jakie z tego koziego trupa pójdą zarazy!? Jakie jady morowe? I gdzie ruszą w pierwszej kolejności? Kozie zwłoki trzeba spalić, a popioły rozproszyć z wieży kościelnej. W ostateczności zakopać pod jabłonią. Korzenie tego drzewa bezpiecznie każdą truciznę wchłoną.
Jerzy Pilch Wojny szwedzkie (fragment)

Nic nie ginie to zatem coś w rodzaju psychoterapii. Dla bohaterów, także dla widza.
Psychoterapia to jednak bardzo nietypowa. Metodologia jest wadliwa, a efekty iluzoryczne. Chodzi o potrzebę zrozumienia siebie, zrozumienia, że owo mityczne szczęście, za którym rzekomo wszyscy tęsknimy, jest w istocie czymś nieprawdziwym, niemożliwym do spełnienia.
Łukasz Maciejewski – recenzja z filmu Nic nie ginie

„Gospodyni z kieleckiego, Katarzyna Baran, przemycała na wozie, którym jechała, baraninę. Strażnik przeprowadzający rewizję na rogatce Łobzowskiej, tak energicznie kłuł bagnetem, że przebił babie nogę na wylot” – relacjonował 23 maja reporter „Głosu Narodu”.
PS. Nieistniejąca rogatka Łobzowska stała przy tej właśnie ulic, w sąsiedztwie kościoła św. Szczepana.
Krzysztof Jakubowski – krakowska prasa przed stu laty

– Nie przepadam za estetyką prowokacji oraz męczących dekonstrukcji. Drażni mnie nonszalancja. Znalazłem w jednym z tomików zdanie brzmiące tak mniej więcej: „Przeczytałem Biblię, bez większego zainteresowania”. Zastanawiam się, co mogłoby tego młodego pana ewentualnie zaciekawić?
Wojciech Ligęza w rozmowie z Elżbieta Wojnarowską (Pępkocentryzm tylko nudzi)

Przetrwają niekoniecznie najmocniejsi, ale ci, którzy mają w sobie poczucie wspólnoty i miłość – radość życia. To nie jest naiwność. To jest siła natury.
Maria Malatyńska o Siódmej pieczęci (Krótka historia strachu. Cykl: Kamera na Kraków)

– Zakład Matecznego umożliwia krakowianom leczenie się na miejscu z podobnym skutkiem, jak w innych siarczanych zakładach kąpielowych, ale – taniej, bo w domu!”
Ewa Danowska Balneolog. O Antonim Matecznym (opowieści o ciekawych krakowianach)

Kościół nigdy nie rozumiał i nie zapoznał się z lekcją liberalizmu. Liberalizm jako nurt filozoficzny i polityczny nigdy nie rozumiał i nie zapoznał się z lekcją Kościoła.
Marcin Król: Jana Paweł II czyli wolność a nie pomnik – w stulecie urodzin Karola Wojtyły

Nie sądzę, aby tamtej mroźnej nocy – w ostatnie już jego Święta Bożego Narodzenia, w jego pożegnalną Wigilię roku 1989 – Tadeusz Kantor zanotował coś więcej. Na kartce słowa kreślone czarnym flamastrem, w klasycznej dla pism Kantora kolumnie. Biały wierszyk, otwarty małą literą: „we wigilię / umarł Becket / miał 80 lat / żył ostatnio / i umarł / w domu starców / nie miał rodziny?”. Nic więcej. To i bardzo stary widok z okna. Taki finał dnia Wielkiego Początku.
Paweł Głowacki przypomina Tadeusza Kantora (Łódka na brzegu)

– Dzisiaj Miłosz strasznie by cierpiał. I zabierałby głos. Troszczył się o gospodarstwo polskiej poezji, ale to Polska go głęboko bolała.
Jerzy Illg w rozmowie z Witoldem Beresiem (Czesław Miłosz. Zawsze)

– Szept w konfrontacji z wrzaskiem nie ma wielu szans, podobnie skupienie wewnętrzne przegrywa z wieloma rozproszonymi pokusami. Poezja nie zmieni świata od razu, może w ogóle nie zmieni, ale starać się trzeba.
Wojciech Ligęza w rozmowie z Elżbieta Wojnarowską (Pępkocentryzm tylko nudzi)

Kapuściński powtarzał, że pierwszym odruchem człowieka po wszelkich kataklizmach było zawsze grzebanie trupów i sprzątanie gruzu, łatanie wybitych okien, rozpalenie ognia, umoszczenie rodzinie miejsca do spania, obsianie pola. Powolne odbudowanie swojej lepianki, domu czy kraju.
Krzysztof Burnetko Kapuściński na świat po zarazie

Zarazę wywołują czynniki, które zapamiętać należy jako „5f”. Są to: fatiga (zmęczenie), fames (głód), fructus (owoc), femina (kobieta), flatus (wiatry). Od zarazy chroni także 5 środków, których nazwy także otwiera „f”. Są to: phlebotomia (upust krwi), fuga (ucieczka), focus (ogień), fricatio (przechadzka), fluxus (przeczyszczenie).
Mieczysław Czuma Bywało gorzej… (felieton z cyklu Smocze jajo)

– Snobizm intelektualny, jeśli weźmiemy pod uwagę taki fenomen, jest zdecydowanie lepszy niż akceptowana ignorancja. To szlachetniejsze, jeśli prestiż osoby buduje znajomość literatury, a nie – na przykład – marki ciuchów.
Wojciech Ligęza w rozmowie z Elżbieta Wojnarowską (Pępkocentryzm tylko nudzi)

– Cokolwiek Miłosz powiedziałby mądrego, to prawie nikogo by dziś nie obeszło. Nie miałoby wpływu na naszą rzeczywistość, która toczy się tą błotnistą koleiną. Bezsilność intelektualistów, poetów to jest coś przytłaczającego. Jedyne, co pozostaje, to nie uczestniczyć w kłamstwie i dawać świadectwo, mówiąc prawdę i protestując.
Jerzy Illg w rozmowie z Witoldem Beresiem (Czesław Miłosz. Zawsze)

Pod koniec XV wieku epidemie dżumy (w Europie zwanej „czarną śmiercią”) zdarzały się w Krakowie co 2–3 lata. W czasach zarazy miasto każdorazowo pustoszało. Pozostawała głównie biedota i niezbędne do utrzymania porządku służby, kierowane przez wyposażonego w specjalne kompetencje burmistrza zwanego „powietrznym”. Zamykano szkoły, oberże, ograniczano handel. Niekiedy zabraniano nawet wygłaszania kazań.
Krzysztof Jakubowski: Trąd, dżuma, ospa i inne zarazy

– Chyba sam jestem wiecznym dzieckiem, więc potrafię zrozumieć ich zwariowane pomysły (dr hab. Piotr Wojciechowski, chirurg dziecięcy).
Magdalena Oberc – reportaż o jednym dniu w czasach Zarazy w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym (Dzieci nie kłamią)

Namawiałbym do zastanowienia się nad prawdziwą skalą nieszczęścia. Bo jasne, czyjaś nieoczkiwana, przypadkowa śmierć zawsze boli. Regres gospodarczy – również. Ale prawdziwym nieszczęściem jest to, że jako ludzie cywilizacji Zachodu zagubiliśmy własną miarę.
Witold Bereś Bądźmy sobą (tekst na własne urodziny)