żarówka - ikona

Z pojęcia „Auschwitz”, z jego symboliki polscy filmowcy do dziś potrafią budować filmy o humanistycznej refleksji, skupieniu i wciąż dużej sile emocjonalnej.
Maria Malatyńska: Dokumentalne taśmy o Auschwitz

Gdyby nie Archiwum Ringelbluma, te dwa słowa – Gela Seksztajn – nie miałyby żadnego odpowiednika w naszej pamięci.
Fragmenty książki Gela Moniki Libickiej, Wielka Litera 2021

Wspomnienie wieczorów w krakowskich knajpach przypominało opowieść o dawno zaginionej cywilizacji, Pompejach czy czymś takim.
Iga Dzieciuchowicz: Dziennik pandemiczny: Świtezianka

Z kroniki policyjnej „Czasu”: „Wczoraj po południu usiłował zbiec z aresztów policyjnych na Podzamczu niebezpieczny włamywacz Lichtenfeld, aresztowany przed kilku dniami za liczne kradzieże. Lichtenfeld wysłany po wodę, skorzystał ze sposobności, wszedł do jednej z kancelarii na pierwszym piętrze i stamtąd wyskoczył oknem wprost na ulicę Podzamcze. Ucieczka się nie udała, gdyż włamywacz, padając na bruk, potłukł się tak dotkliwie, że nie mógł wstać z miejsca. Pogotowie Ratunkowe odwiozło go do szpitala”.
Krzysztof Jakubowski: Kalendarium krakowskie – kwiecień 1921 r.

Kobieta hejnalistka, to by było coś! Na naszych oczach i w naszych uszach dokonałby się kolejny historyczny przełom; zniknęłaby bariera płci, a wraz z nią stereotyp mężczyzny-hejnalisty. Niestety, ku smutkowi feministek i utrapieniu krakowskiej straży pożarnej, nie tylko panie, ale żaden z pozostałych trzydziestu dwóch kandydatów nie sprostał konkursowym wymaganiom.
(Linia AB)

To jest wzruszająca, dławiąca łzami dech opowieść o kobiecie, która była przeciw, i o kraju, który, który nie opłakał jej ani jej córeczki Margolit, dla której z dumą żyła – jak zapisała na karteluszku ocalałym w bańce po mleku…
Witold Bereś – recenzja: Monika Libicka, Gela, Wielka Litera, Warszawa 2021

Jak w najlepszych sztukach komediowych – jest śmiesznie, inteligentnie i błyskotliwie, ale także gorzko, nostalgicznie i refleksyjnie.
Łukasz Maciejewski – recenzja z: Słoneczni chłopcy, reż. Paweł Szumiec, Teatr KTO

Ułożył książkę o Pilchu z tekstu różnobarwnego, wielogłosowego, z chóru wielbicieli, akolitów i fanek oraz z solowych występów krytyków, sceptyków i jawnych wrogów.
Krzysztof Zajas – recenzja z: Witold Bereś, Pilchu. Na rogu Wiślnej i Hożej, Wielka Litera, Warszawa, 2021.

Dałem się zaszczepić. W zasadzie wszystko u mnie w porządku, jest jak było. Dalej jeżdżę tramwajem bez biletu, wciąż najbardziej smakują mi jajka na miękko, nadal jeszcze nie przypala mi się herbata. Ale po tym ukłuciu w lewe ramię czuję, że coś się jednak ze mną porobiło. Coś weszło mi do głowy.
Mieczysław Czuma: Po szczepieniu głowa nie ta

Sztuka aktorska Anny Polony już nie istnieje w banalnym światku balonowych przymiotników na podniebnych obcasach. Żyje na planecie opowieści nie do zapomnienia.
Paweł Głowacki: Inne radosne dni

Ministerstwo Starych Książek – chodzi o mały antykwariat przy ulicy Czystej 16 w Krakowie, działający od końca lutego.
(Na linii AB)

„Jeden z wybitnych członków misji francuskiej w Polsce opowiadał następujący fakt: Rząd francuski, który żywo interesuje się zbliżeniem kulturalnym Polski z Francją, zamierzał nadać p. Tadeuszowi Żeleńskiemu (Boyowi), już przed kilku laty odznaczonemu dekoracją francuską, wyższe odznaczenie. W tej intencji, jak obyczaj każe, zwrócono się do poselstwa polskiego w Paryżu, z prośbą o opinię. Odpowiedź polskiej ambasady brzmiała zwięźle: «Nieznany»”.
Krzysztof Jakubowski: Kalendarium krakowskie – kwiecień 1921 r.

„Czułość – proszę Państwa – czułość!” – tak zaczynała się moja zeszłoroczna laudacja, opisująca wrażenie, jakie towarzyszyło mi podczas lektury „Pustego lasu” Moniki Sznajderman, zwycięskiej książki pierwszej edycji konkursu PORTRETY. W tym roku laur jury zdobyła także książka. To „Ginczanka. Nie upilnuje mnie nikt” Izoldy Kiec. I też to jest czułość.
Artur Więcek „Baron” – o zwycięskiej „Ginczance” Izoldy Kiec

Nie znam pisarza, który by nie marzył o ekranizacji. Sprzedając prawa do powieści dostajemy spore pieniądze, a jeżeli film się nie uda, mówimy po prostu, że to z winy reżysera…
Lubię pisać o miejscach, których nie znam. Łukasz Orbitowski w rozmowie z Pawłem Stachnikiem

Od pewnego czasu obóz jest pokazywany inaczej: jako miejsce, do którego się pielgrzymuje. Jako sanktuarium męczeństwa, gdzie można i trzeba się modlić, a skupienie i przekazywany sobie wzajemnie znak pokoju stanowią naturalne gesty pamięci.
Maria Malatyńska: Dokumentalne taśmy o Auschwitz

Brydż uczy, co szczególnie widać po dzieciach zaczynających grać, koncentracji, umiejętności logicznego myślenia i wyciągania wniosków, współpracy (przede wszystkim z partnerem, ale również z przeciwnikami). 
Małgorzata Maruszkin: Asy Krakowa

Na ogół ludziom kultury bardzo zależy na tym, by wizerunek Polski był lepszy, niż bywa.
Bogdan Szymanik, współzałożyciel Wydawnictwa BOSZ w rozmowie z Sylwią Pyzik

Coraz częściej dzikie zwierzęta postanawiają odwiedzać tereny miejskie. Dobitnym przykładem są dziki. Nie ma tygodnia bez jakiegoś ekscesu ze strony tych sympatycznych, acz nie zawsze bezpiecznych dla ludzi stworzeń. Wszak już Jan Brzechwa pisał, że „kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo szybko zmyka”.
(Na linii AB)