Reporter „IKC” dzielił się taką oto refleksją: „Dzisiejszy Kraków w niedzielę przedstawia się niepomiernie korzystniej od tego sprzed lat np. sześciu. Przede wszystkim znikły obrzydliwe ogródki podmiejskie na wzór małych mieścin szwabskich, gdzie obywatele kiwali się całymi godzinami nad kuflami piwa lub tańcem uprawiali niewykwintny flirt z pięknościami od rondla i szczotki. Kraków staje się większym miastem i już nie znosi tandety importowanej z Wiednia. Niedługo powiemy, że Kraków umie się bawić”.
Krzysztof Jakubowski: Kalendarium krakowskie – czerwiec 1920 roku