Los tych dziewczyn nie był godny pozazdroszczenia, co opisała najlepiej Gabriela Zapolska w Moralności pani Dulskiej. Ale nie ma się czemu dziwić, gdy uświadomimy sobie, że ustanowione jeszcze w galicyjskim zaborze prawo dopuszczało kary cielesne dla służących, choć „umiarkowane i nieszkodliwe dla zdrowia”.
Magda Huzarska-Szumiec: Kaśki, Maryśki, Hanki…, czyli panny do obowiązku w krakowskich domach